Byvaje, u losie adnaho čałavieka pračytaješ historyju cełaj epochi. Halina Alaksandraŭna Biahanskaja — taki čałaviek-epocha.

Zasłužanaja architektarka Biełarusi, śmiełaja ekśpierymientatarka, jakaja na mnohija hady vyznačyła «trendy» sielskaha budaŭnictva našaj krainy, dačka piśmieńnicy Jadvihi Biahanskaj, jakaja prajšła vysyłki i łahiery, i Alaksandra Saka, biełaruskaha paeta i śviatara, rasstralanaha ŭ 1937-m, jana pamiataje historyju dvaccataha stahodździa takoj, jakoj jana była na samoj spravie.

— A daču svaju, Halina Alaksandraŭna, sami prajektavali?

— A-a-a, dača… Źnieśli jaje ŭžo ŭsiu, daču (śmiajecca). Unuki na svoj ład pierabudoŭvajuć.

A hety čas ciapier taki, jak u Čechava ŭ «Višniovym sadzie», dziełavityja Łapachiny siakuć staryja sady…

Tak, ciapier čas Łapachinych (śmiajecca). Prajekt novaj dačy zrabiŭ syn. Jon taksama architektar. Ciapier jany z synami, maimi ŭnukami, pierabudoŭvajuć dom na novy ład.

A tak dom by jašče pastajaŭ, kali b, viadoma, nie padmurak. Kali domik budavali, ja kažu: davajcie voźmiem śpiecyjalistaŭ. Niama! Jakija śpiecyjalisty? Ciotčyn muž z pryjacielem vyrašyli budavać sami.

I voś jany pastavili dom, naścialili padłohu, pastavili stoł, nakryli jaho, nalili sup — a sup vylivajecca! Horka hradusaŭ u piać! Tam taki ŭchił na ŭčastku — nu dyk jany, nie doŭha dumajučy, adkłali sorak piać santymietraŭ ad ziamli ŭsiudy i zalili fundamient.

Tady vyšej za sorak piać santymietraŭ padmurki rabić było nielha…

— Što značyć — nielha? Na ŭłasnaj dačy nielha?

— Viadoma. Tady ničoha nielha było: nielha ŭciaplać, nielha padvojnyja vokny stavić, piečki nielha, dy i naohuł — płošča šeść na šeść, ad stoli da kańka nie bolš za paŭtara mietry, uvohule, cełaja kuča abmiežavańniaŭ, bo pry Mašeravu dačy ličylisia vyklučna letnimi domikami — i naohuł niama čaho pryvatnuju ŭłasnaść razvodzić.

Ale heta detali — žyćcio ž išło. Budavalisia i tady. Siak-tak, ale budavalisia.

Dom hety, miž inšym, sorak piać hadoŭ prastajaŭ — i jašče stajaŭ by. Ale što ty zrobiš — moładź, buduć novaje budavać, užo pa svaim ułasnym prajekcie. Toj byŭ moj, a hety ŭžo ich.

Pa maim tahačasnym prajekcie, miž inšym, pałova domikaŭ u našym kaapieratyvie pabudavanaja.

— Dobra było vašym susiedziam — taki surjozny śpiecyjalist pa sielskim budaŭnictvie pad bokam!

— U sielskaje budaŭnictva ja trapiła naohuł vypadkova. Ja mahła pajści pracavać i ŭ Biełprajekt, i ŭ Minskprajekt, ale raźmierkavali mianie ŭ Hrodna, niahledziačy na toje, što ja była ŭžo ciažarnaja. Vinavataja sama — zabyłasia napisać zajavu na Minsk, muž moj vučyŭsia jašče ŭ miedinstytucie, bał zalikoŭki — vysoki, dumała, usio vyrašycca samo saboj, a jano nie vyrašajecca.

I voś siadžu ja takaja z žyvocikam, biez zajavy, i nichto z prysutnych nie choča mianie brać. I tolki Sielprajekt — a idzicie da nas.

Potym užo ź inšych minskich arhanizacyj klikali — ale ja paličyła niapravilnym sychodzić ź Sielprajekta, bo jany mianie tady, na raźmierkavańni, faktyčna vyratavali. Choć Sielprajekt ličyŭsia, viadoma, nieprestyžnym, dy i ja ŭ čas vučoby zajmałasia ŭ asnoŭnym pramysłovym budaŭnictvam. Ale ŭžo jak vyjšła, tak vyjšła.

A potym Instytut staŭ pieradavym: pačali budavać ekśpierymientalnyja haspadarki, Vierciališki, Lenina, raspracoŭvalisia novyja rašeńni, šukalisia novyja šlachi…

Voś, skažam, Lenina, pasiołak u Mahiloŭskaj vobłaści, jakoje ja prajektavała. Treba było pabudavać kłub. Tady jak było pryniata? Sielsaviet — adzin domik, pošta — inšy domik, kłub — treci domik… Nu navošta tak drabnić? Prapanavała: a davajcie zrobim i sielsaviet, i kłub, i biblijateku, i poštu — usio, što treba, u adnym budynku.

U vyniku — pryhožy kompleks šmatfunucyjanalny, arhanizavanaja prastora, cikavyja architekturnyja formy. Ciapier tak i budujuć usiudy — šmat drobnych słužbaŭ u adnym vialikim cikavym budynku.

Makiet zabudovy płoščy ŭ Lenina

Makiet zabudovy płoščy ŭ Lenina

Z majoj padačy i handlovyja centry stali ŭklučacca ŭ vialikija kompleksy — z kambinatami bytavoha absłuhoŭvańnia, kramami, stałovymi, cyrulniami. Heta i ludziam zručna, i architektaru cikava, i budaŭniku vyhadna.

Abo voś mnie zaŭsiody chaciełasia pabudavać hmach.

Ujaŭlajecie? Sielprajekt — i hmach. Vyrašyła ŭ Lenina pastavić haścinicu ŭ piać pavierchaŭ. Heta było śmieła — ale dla Lenina całkam apraŭdana: tam vialikaja haspadarka, muziej, haściej šmat, kamandzirovačnych. Pastaviła. Atrymałasia takaja pryhožaja kropka ŭ ahulnym malunku.

— I składana było takija ekśpierymienty ŭzhadnić?

— Tut, razumiejecie, hałoŭnaje, kab usie techničnyja ŭmovy byli vykananyja. I ŭzhadnić… Nu ŭsio niejak uzhadniali (śmiajecca).

— Oj, a voś hetaja maleńkaja dziaŭčynka siarod vielizarnych mužčyn — heta vy?

— Tak, heta ja (śmiajecca). Mašeraŭ niejak skazaŭ: «Takaja maleńkaja, a stolki pabudavała».

— A vy daŭno byli ŭ «svaich» haradach?

— Oj. Navat nie chaču tudy jeździć. Voś mnie niadaŭna raskazali, što hety kłub u Lenina, jaki ja vylizvała da santymietra, da kamieńčyka, na jakim była marmurovaja drobka — heta dla budaŭnikoŭ na toj čas była takaja surjoznaja prablema! — dyk voś hetuju naturalnuju marmurovuju drobku ŭziali i pafarbavali ŭ ružovy koler. Pavierch biełaha marmuru — ružovy. Nie pajedu.

Haścinica ŭ pasiołku Lenina — toj samy hmach

Haścinica ŭ pasiołku Lenina — toj samy hmach

— Napeŭna, nie ŭsio padabajecca ŭ i sučasnym Minsku zasłužanamu architektaru…

— Bolš za ŭsio mnie škada Maskoŭski aŭtavakzał. Dziakuj bohu, razumiejecie, što aŭtara jaho ŭžo niama ŭ žyvych, i jon heta nie bačyć. Budynak byŭ cikavy, sučasny, funkcyjanalna dobra zrobleny, dy i nie pieraškadžaŭ jon na samoj spravie nijakim sučasnym budynkam taho ž Hazprama. Navošta jaho źnieśli?

Ale pry ŭsim pry hetym samaje vialikaje złačynstva suprać horada — heta hatel Kiempinski kala cyrka. Heta prosta za miežami. Ale jaho źniasuć. Abaviazkova źniasuć. Nie ciapier, nie pry maim žyćci, moža, i nie pry vašych, ale pry maich praŭnukach dakładna źniasuć.

— A ci była ŭ vas niejkaja asablivaja architektarskija mara?

— Niejkaj asablivaj nie było. Mnie prosta zaŭsiody padabaŭsia voś hety momant, kali pa tvaim prajekcie pačynajecca budoŭla.

Ty tam niešta namalavaŭ — i voś jano ŭžo staić.

Zaŭsiody cikava było pracavać sa składanymi łandšaftami — voś jak u Ratamcy, naprykład, haścinica pry konna-spartyŭnaj škole, bačyli, napeŭna, taki budynak składany, šmat radaści było jaho prajektavać i budavać. Atrymlivajecca cikava.

— A jak takoj dalikatnaj žančynie ŭdavałasia paŭnavartasna kamunikavać z budaŭnikami? Słuchalisia jany vas?

— A jak ža nie słuchalisia. Z toj ža drobkaj marmurovaj jak było. Akazałasia ŭ ich, što ŭ drobki — dva adcieńni. Pavinna być usia biełaja — ale niedzie daje inšaje adcieńnie.

Nie paraiŭšysia, jany pakłali jaje jak jość, uraznaboj, a kab koler zraŭniać, plamy zafarbavali pakostam. Ujaŭlajecie?

— Ščyra kažučy, nie.

— Ale heta ž žudasna — pakostam pa biełym marmury! Prybiahaju — a ŭ ich mat-pieramat na placoŭcy staić, što rabić, nie viedajuć. Ubačyli mianie — prycichli, viadoma. Adbivali ŭsio, pierakładali nanova. Och, ja i łajałasia!

— Taksama matam łajalisia?

— Nie, ja nie ŭmieju matam. Babula maja kazała, mat da nas z Rasii pryjšoŭ, da jaho strašniej, čym «psia kreŭ», łajanki ŭ nas nie było.

— A vy sama karennaja minčanka?

— Nu jak karennaja… U maich prababuli z pradziadulem pa baćku, Samkovičaŭ, byŭ chutar tam, dzie ciapier pa vulicy Prytyckaha zavod niejki. Tam stajała ich siadziba. Pradzied pracavaŭ va ŭpravie na ciapierašniaj płoščy Svabody, dyk na pracu chadziŭ pieššu, choć była ŭ ich i bryčka, i koń. Prababula jedzie ŭ horad u bryčcy, a dzied pryncypova pieššu idzie. «Moža, pan siadzie ŭ bryčku?» — «Nie, pieššu».

A dzied moj, Iosif Biahanski, rodam z-pad Barysava. Jon byŭ mašynistam, vielmi lubiŭ čyhunku, źjechaŭ na zarobki ŭ Rasiju — i tam sustreŭ maju babulu Branisłavu. Branisłava była pryhožaj dziaŭčynaj, ale biespasažnicaj, uładzić svoj los było joj niaprosta, i svajaki jaje nahledzieli stanoŭčaha, pryhožaha mužčynu-čyhunačnika.

Žyli jany ŭ miastečku Vierchniavudziensku, ale dzied uvieś čas maryŭ viarnucca ŭ Biełaruś.

Viarnulisia, pabudavali dom — jon stajaŭ tam, dzie ciapier Maskoŭski rajvykankam, u samym pačatku ciapierašniaj vulicy R.Luksiemburh.

Vulica była takaja «čyhunačnaja» — daroha pobač, rabotniki niepadalok i sialilisia. Ja tamu i kvateru hetuju atrymlivała nie hledziačy — chaj pieršy pavierch, chaj maleńkija mietry, ale ŭ dvuch krokach ad doma, dzie ja vyrasła. Dom stajaŭ jašče — tam ciotka žyła, jakaja mianie vyhadavała.

Dziadula pierajechaŭ siudy, i litaralna praź miesiac u haziecie ŭžo źjaviłasia jaho fatahrafija — lepšy čyhunačnik. Viarnuŭsia na radzimu, tak chaciełasia jamu tut pracavać z usich sił… A jašče praź miesiac…

Heta ŭvohule moj pieršy dziciačy ŭspamin. Noč, u mianie balić vucha, babula pakłała mnie kampres, a ŭ domie idzie pieratrus.

U hetuju noč — a vulica była ŭsia zabudavana chatkami — na našaj vulicy praktyčna va ŭsich damach źnikli čyhunačniki. Tady zdaryłasia tak: čyhunka pavinna była pieravozić raskułačanych. Ich prosta sadžali ŭ tavarnyja vahony, hetych raskułačanych, siemjami, z małymi dziećmi, sa starymi, i vyvozili ŭ tajhu. Tam prosta vysadžvali pasiarod lesu — i ciahnik adjazdžaŭ nazad. Zima, maroz. Ni ježy, ni instrumientaŭ, ni choć by pavietki jakoj pieranačavać. Zrazumieła, što ludzi prosta zamiarzali.

Mnie potym raspaviadali: adna siamja vyžyła tamu tolki, što haspadar uziaŭ z saboj čamuści siakieru i piłu. Siak-tak pabudavali chałupku — i abžyvalisia, jak mahli.

Dyk voś chtości z našych minskich čyhunačnikaŭ — nie dumaju, darečy, što moj dzied, ale heta nieviadoma siońnia — admoviŭsia vazić raskułačanych. Kazali potym, što znajšlisia niekalki takich, chto admoviŭsia. Ach tak? I ŭ tuju ž noč, prosta ŭ šachmatnym paradku pa vulicy išli — i zabirali. Kalinin zahadaŭ za hetuju admovu rasstralać dźvie tysiačy čyhunačnikaŭ.

Zusim niadaŭna ja čytała maleńkuju-maleńkuju natatačku: u rajonie Kamiennaj Horki, kali išło maštabnaje budaŭnictva, raskapali žyviolnyja mohilniki, a ŭ im — vielmi šmat čałaviečych pareštkaŭ. Žurnalistka — ja nie pamiataju jaje imia, u takim šoku była — padniała dakumienty i vyśvietliła: u hetym žyviolnym mohilniku lažali kostki rasstralanych čyhunačnikaŭ. Ich tam i rasstralali.

A mama ž maja, dačka Iosifa, Jadviha Biahanskaja, niekalki miesiacaŭ chadziła pa kabinietach: «Vyzvalicie majho baćku, jon ni ŭ čym nie vinavaty».

— Ja čytała pra heta ŭ Janki Bryla, jak Jadviha Biahanskaja sprabavała vyratavać baćku…

— Tak, jana sprabavała, a joj kazali: «Nie chadzi, sama tam budzieš», a jana ŭsio roŭna chadziła — nu, i «tam», viadoma, apynułasia.

Dali dziesiać hadoŭ łahieraŭ, Kałyma. Viarnułasia jana ŭ 1948-m. U Minsku žyć joj było nielha, pasialiłasia ŭ Rečycy. Tam i pisać pačała — nielha było, kab usio heta pamierła, zastałosia nieviadomym. Potym užo, paśla reabilitacyi, stała možna ŭsio heta drukavać. Praŭda, u Biełarusi apovieść «Daloka na poŭnačy» drukavać nie ŭziali. Jana pierakłała na ruskuju — i nadrukavała ŭ Maskvie.

Baćki, viadoma, ja zusim nie pamiataju. Adno tolki: jak jon zaharnuŭ mianie ŭ kažuch i kataŭ na sanačkach, viedajecie, byli takija sanački, plecienyja, jak košyk. Ni tvaru jaho, ni hołasu — ničoha nie pamiataju.

Užo padčas vajny adnojčy na naš dvor ŭpała bomba. Nie ŭ dom, ale vielmi-vielmi blizka. Razvaraciła dach, uzryła piasok. I ja hladžu — ź piasku niejkija papierki. Raskapała. Archiŭ baćki — vieršy jaho, malunki. Mama, kali baćku aryštavali — zakapała ŭ piasok.

Historyja ich kachańnia vielmi niezvyčajnaja. Alaksandr Sak naohuł byŭ vielmi cikavy čałaviek.

Jon byŭ ź siamji kavala, ale baćka chacieŭ dla syna lepšaj doli i pasłaŭ jaho ŭ Pietrahrad vučycca. Tam, u Pietrahradzie, Sak zakachaŭsia ŭ niejkuju panienku. Kachańnie było nievierahodnaje. Ale, viadoma, bieź pierśpiektyŭ — jon syn kavala, jana ź niejkaha zusim inšaha asiarodździa. I kab bolš nikoli nie žanicca, Sak sychodzić ź Instytuta lasnoj haspadarki, pastupaje ŭ katalickuju akademiju, zakančvaje jaje ŭ 1917-m i stanovicca katalickim śviatarom, daje zarok biasšlubnaści.

Jon słužyŭ ksiandzom u Mazyry, potym u Chojnikach, słužby adpraŭlaŭ pa-biełarusku, udzielničaŭ u źjeździe biełaruskich śviataroŭ, tady ž pačaŭ pisać vieršy — jon čaściakom haściŭ u Janki Kupały, siabravaŭ z Taraškievičam, z Duboŭkam, atmaśfiera była paetyčnaja… Ale tut jon sustrakaje maju mamu… Kab źviazać ź joj los, treba było admovicca ad duchoŭnaha sanu. Pryčym publična. Ale Sak publična nie adchryščvaŭsia.

Ja ŭvohule vyjšła pazašlubnaj dačkoj, tamu što mama z baćkam nie brali šlub, nie žanilisia z-za ŭsich hetych prablem. A potym jaho zabrali.

— A pra Duboŭku raskažycie.

— Ja jaho bačyła zusim niašmat. Ja tady na pieršym kursie była. Ciotka kaža niejak: uviečary pryjdzie stary siabar tvajho baćki. Jon viartajecca z vysyłki, choča naviedać dačku staroha tavaryša.

Uviečary pryjšoŭ mužčyna. Taki vysoki, z błakitnymi-błakitnymi vačyma — u majho baćki, kažuć, taksama byli błakitnyja vočy, i ja naradziłasia błakitnavokaj, baćka hlanuŭ i kaža: «Nu voś, čałaviečyja vočy». Ciotka nakryła viačeru, siadzieli doŭha, razmaŭlali, jon raspaviadaŭ pra svaje pierypietyi — heta jašče dobra, što jaho pakuty pačalisia ŭ tryccatym, tamu što ŭziali b u tryccać siomym — rasstralali b.

A naohuł u hetym domie zaŭsiody źbiralisia piśmieńniki — razumiejecie, u domie try pryhožych dziaŭčyny.

Broŭka, naprykład, da ciotki Niny zalacaŭsia, Kuźma Čorny — da ciotki Hali, nu, i mama, choć i zamužam ŭžo była za baćkam, ale taksama kampanija pryjemnaja. A potym baćku zabrali, tady jany ŭžo dapamahać prychodzili.

Pamiataju, ciotka Hala burčyć: «Čaho ty, Kuziomka, išoŭ siudy (heta jany Čornaha Kuziomkoj zvali), nadvorje ž žachlivaje» — a jon upeŭniena adkazvaje: «Dy vydatnaje siońnia nadvorje, Hala, prosta cudoŭnaje!»

— A akupacyju pieražyli tut, u Minsku?

— Tut, viadoma, u tym ža domie ŭ pačatku vulicy. Spačatku, kali bambili, chadzili chavacca ŭ susiedni cahlany dom, tam dobry byŭ padvał, potym, kali front pajšoŭ, bambiožki spynilisia, užo nikudy nie biehali. Ja vučyłasia ŭ pieršaj škole — tam vykładała mama našaha mastaka Ćvirki. My vučyli tam biełaruski himn «My vyjdziem ščylnymi radami», śpiavali piesieńki,

«Ad rodnych niŭ, ad rodnaj chaty» — vučylisia na biełaruskaj. Ale potym nastaŭnica šapnuła ciotcy majoj, što niemcy niby chodziać, pryhladajuć dziaciej, kroŭ dla frontu brać, zabiary Halu, i ciotka zabrała mianie, i ja ŭžo ŭ škołu pry niemcach nie chadziła.

Tamu pa-polsku ja čytała i pisała našmat lepš, čym pa-biełarusku ci pa-rusku — płod chatniaha babulinaha vychavańnia.

— A jak vam žyłosia potym — maci represavanaja, baćka — represavany, jak vučycca, jak pracavać?

Mianie vychoŭvała maja ciotka. Śviataja žančyna. Dziakujučy joj ja skončyła muzyčnuju škołu, atrymała vyšejšuju adukacyju. U škole asabliva pytańniaŭ nie było, dy i pry pastupleńni atrymałasia nie pakazvać, što z baćkami, ale tut niejak — heta ja ŭžo vučusia, tolki-tolki ŭ «Znamieni Junosti» źjaviŭsia moj partret jak vydatnicy vučoby — vyklikajuć mianie ŭ adździeł kadraŭ.

«Na vas pastupiŭ list». Kadravik mnie navat pakazaŭ, ad kaho pastupiŭ hety list. Ad susieda majho nasuprać. Maŭlaŭ, voś vy tut fatahrafii vydatnikaŭ drukujecie, a vy b da jaje pryhledzielisia.

Kadravik i pytajecca: a chto ŭ vas maci, a chto ŭ vas baćka? Ja, viadoma, raspaviała: baćka rasstralany ŭ 1937-m, maci — aryštavany i sasłany ŭ 1937-m. A ŭžo takija časy byli — tryccać siomy hod užo nie vielmi «ličyŭsia». Kadravik až uzdychnuŭ z palohkaj: dziakuj Bohu, ja dumaŭ, u vas padčas vajny chtości ź niemcami supracoŭničaŭ. Tady b treba było miery prymać. A tak — nie treba.

Halina Alaksandraŭna z unukam Stasiem Karpavym

Halina Alaksandraŭna z unukam Stasiem Karpavym

— A vy potym nie pajšli da susieda hetaha?

Boža, a navošta? (uśmichajecca) Navošta chadzić? Prosta razumieješ, chto jość chto, dy i ŭsio.

Žyćcio praciahvajecca. U mianie vielmi dobry syn. Jon taksama staŭ architektaram, napeŭna tamu, što razam sa mnoj (ja naradziła jaho adrazu paśla abarony) abaraniaŭ dypłom.

Małodšy ŭnuk jašče ŭ dziciačym sadzie, kali ŭ jaho pytalisia: «kim ty chočaš być», taksama adkazvaŭ, što choča być architektaram i jaho mara ŭ hetym hodzie ažyćciavicca.

Starejšy ŭnuk pajšoŭ pa śladach majoj mamy, Jadvihi Biahanskaj — piša. Tak što žyviom, praciahvajemsia.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?