Michał Aniempadystaŭ. Fota Juryja Tarejeva.

Michał Aniempadystaŭ. Fota Juryja Tarejeva.

Vypić śviatočnuju kavu i zapalić papiarosku ŭ «Šakaładnicy» na Čyrvonaj? Kolki z nas padumaje pra heta i zrobić heta? Palić ja kinuła, a kavu Britt, jakuju ja lublu najbolš, možna kupić tolki ŭ Kosta-Rycy. Tamu šakaładny tost budzie samym darečnym u hetym miescy i na hety čas.

Zamiest kolišnich Michałavych rytuałaŭ pastavim elektra ambijent, muzu, jakuju jon adkryvaŭ apošnim časam (Viedaješ, ja ŭžo nie słuchaju roku. Heta mnie bolš padabajecca.) I pajedziem, a chutčej, palacim na Michałaŭ dzień naradžeńnia. Piaćdziesiat čaćviorty.

M jak Miron

Sakavik. Poźni viečar. Niedzie siarod šmatpaviarchovikaŭ. Dalej tolki Malinaŭka z čarnobylskimi pierasialencami. Kuchnia. Skručanaja koŭdra, ucisnutaja pad dźviaryma, kab dym nie raspłyvaŭsia pa kvatery. Lena razhnievajecca, Stefanija jašče małaja… Niadobra, što my tady palili.

Jon raskazvaŭ tady niešta takoje:

«Jość taki chłopiec, tut, u Biełarusi, jaki robić, viedaješ, takuju fajnuju spravu. Viešaje naš ściah, bieł-čyrvona-bieły, Pahoniu ŭ takich dziŭnych miescach, zaŭždy vielmi vysoka. Na našyja nacyjanalnyja śviaty abo dziela pratestu. Na dachach, na antenach, kudy narmalny čałaviek nie ŭźlezie. Robić jon heta ŭnačy.

Ranicaj ściah užo visić. A ŭładam ciažka źniać ściah z takoj vyšyni i z takich niedastupnych miescaŭ. Jon, mabyć, alpinist. U jaho ž, napeŭna, nie moža być strachu vyšyni. I nichto nie viedaje, chto jon taki. Nieviadoma, jak jon vyhladaje. Taki ananimny chłopiec. Chiba cikavy i ścipły. Ludzi raskazvajuć pra jaho, nibyta dobra jaho viedajuć. Kažuć, jon byŭ u Viciebsku, u Połacku, Mahilovie, časta na ŭschodzie Biełarusi…Viedaješ, jon i ŭ Minsku heta zrabiŭ. I zaŭsiody jamu ŭdavałasia ŭciačy ad milicyi. Aprača adnaho razu.

Raz jaho złavili (napeŭna, heta było ŭ Minsku, bo tut usio pracuje jak hadzińnik), zapakavali ŭ aŭtazak i pavieźli ŭ pastarunak. Chacieli zapisać pakazańni, ale chłopiec akazaŭsia hłuchaniamy.

Nichto nie moh ź im parazumiecca. Nichto nie viedaŭ movy žestaŭ… Ja sam nie byŭ, ale kažuć, što mienavita tak i było, za pieraprašeńniem», — śmiajaŭsia Michał, padsoŭvajučy akulary na nosie ŭkazalnym palcam.

Potym byli inšyja apoviedy: pra padzieńnie režymu. Z cykłu «falšyvy aŭtastop» (nie błytać z Kunderam). Ab vypadkovych padvozach ludziej na biełaruskich biezdarožžach. Heta pavodle lehiendy mahli być mužyk ci baba, zaŭždy ź dzikim pozirkam, u łachmanach, z pacham ziołak i lesu, taki asobnik spyniaŭ šykoŭnaje aŭto, naprykład, ź Minska. I pa-biełarusku praklinaŭ navakolny śviet, varažyŭ pra chutki cud i źmienu ŭłady za dva hady. Pavinny pryjści novyja. A ichnyja pošapty razychodzilisia - ci chutčej raźjazdžalisia - pa ŭsioj Biełarusi, traplajučy, naturalna, u Minsk i inšyja miescy, u tym liku na kuchni ŭ šmatpaviarchovikach biez hrubak.

Budučynia aciaplałasia kazańniem, a supolnaje ujaŭleńnie zamianiała racyjanalnaje.

Zdarałasia, što niekatoryja ludzi sustrakali na roznych kancach kraju adnuju i tuju ž asobu i čuli padobnyja apoviedy pra toje, što maje stacca. Ci ŭsie tyja historyi ab Mironie i apoviedy pra sustrečy z tajamničymi badziahami davali biełaruskamu paetu i intelektuału nadzieju?

Žarty na dzień narodzinaŭ raspalvali našuju maru ab svabodzie. Nam nie zaminała, što heta mieła stacca biez našaha ŭdziełu. Niachaj budzie tak. Stomlenaść ad čarhovaj zimy i zasałodki narodzinny torcik mahli vyklikać halucynacyi.

 

M jak Mora

Inšy sakavik, 2010. Na jahonyja čarhovyja narodziny vystupiła mora. Z raskolin u lodzie vyryvałasia vada i raźlivałasia ŭ ručai, aziory, reki. Žyćcio prabivałasia spadydna. My raskazvali adno adnamu historyi tapielcaŭ, jakija vypadkova trapili ŭ pałonki. Jon raskazvaŭ historyju rybnaha kirmaša ŭ Minsku, u horadzie, dzie niama vychadu da mora, ale śviežaja ryba była zaŭždy. Zimy hod ad hodu rabilisia ŭsio lahčejšymi. Adnak mienavita hetaja była paskudnaja i dobra, što jana sychodziła. Palityčnyja padziei i aryšty my paraŭnoŭvali z časami Siarhieja Piaseckaha, taksama časami strachu i teroru. Dobra było b, kab inšyja taksama mahli jaho pračytać.

U tyja časy lubimaja Michałava kancepcyja padziemnaha mora pad Biełaruśsiu zdavałasia asabliva aktualnaj. Prynamsi jon pra heta kazaŭ. Na siabroŭskich biasiedach jon navat pačaŭ čaściej śpiavać svaje marskija pieśni.

A jak razychodziŭsia, to i hitara za im nie paśpiavała. Ja zvyčajna słuchała tyja vykanańni, kali jamu akampanijavaŭ Lavon. I my viedali, što navat kali b jamu pačaŭ padyhryvać Edž z U2, to i tak nie traplaŭ by ŭ noty. I tolki adzin Lavon moh ciarpliva čakać daciahvańnia da kanca kožnaha radka piesieńki «Ultymatule», kali Michał paliŭ svaju fajku. Adkul uzialisia hetyja marskija šanty i padziemnaje biełaruskaje mora?

Jon vielmi lubiŭ adviedvać siabroŭ u Łatvii i Estonii. Tam, u marskoj kampanii, jon mieŭ sapraŭdnyja mužčynskija pryhody — byŭ marakom, jaki na pałubie prachodzić bałtyjskija aziory na Poŭnačy.

Adtul jon pryvoziŭ apovieści pra siabroŭ, idei šantaŭ. Viartaŭsia jon lohkim i ŭśmiešlivym (moža i tamu, što heta byli jahonyja adzinyja vakacyi, prynamsi, inšych ja nie pamiataju). Pracaholik jon ci mańjak šantaŭ?

Jaho kancepcyja padziemnaha biełaruskaha mora nie mahła ŭziacca sa słavianskaj mifałohii, bo słavianie byli dalokija ad antrapamarfizacyi i deifikacyi vady-maci, jakuju šanavali uhrafiny. Tak što, napeŭna, jon uziaŭ heta ad Skandynavii, svajoj druhoj ajčyny. Jon lubiŭ jaje kolery i dyzajn, jaje uparadkavańnie i dzikuju pryrodu, i hetaje paŭnočnaje mora.

Skandynavija i Biełaruś niejak harmanična ŭzajemadapaŭnialisia ŭ im. Biełaruskija aziory, raźlivy, reki, vodnyja šlachi pamiž Bałtyjaj i Čornym moram, Pinskaja fłatylija, jakaja spłyvała ŭzdoŭž dryhvy i bahny, baržy, jakija vieźli da račnych partoŭ draŭninu i zbožža, suisnavali ŭ jahonym ujaŭleńni z duchami Poŭnačy.

Biełaruś i svaju Skandynaviju jon, zrešty, spałučyŭ u «Kolerach Biełarusi», ale dla mianie ŭsio jašče zastajecca tajamnicaj jahonaje padziemnaje mora. Kali ja pierakładała vieršy z tomika «Atekstacyja I» (1999), to sa ździŭleńniem uśviadomiła, što Michał usio žyćcio pisaŭ hety «Marski prajekt». Hetaje mora było ŭ mnohich jahonych vieršach — pieśniach dla Kasi i «Novaha nieba», u «Narodnym Albomie», u pieśniach-samotnicach, jakija nie ŭvajšli ŭ nivodzin prajekt, a stalisia pratestnymi zonhami abo kamiernymi pryznańniami bardaŭ… U šmat jakich ź ich źjaŭlajucca marskija matyvy. U tekstach N.R.M. jany taksama źjaŭlajucca. Jon natchniaŭ mnohich.

A moža, hetaje mora było Michałavym imknieńniem atrymać vychad da svabody, prahaj prastory, dasiahnieńnia lepšaha bierahu, upartym viesłavańniem da mety. A moža, tam jość schavany recept, jak vybracca ź Biełarusi — jak ź niejkaj dušnaj, kłaŭstrafabičnaj sažałki? 

 

M jak Michał

Jašče raniejšy dzień narodzinaŭ. Sms-ka ź Biełarusi: «Mnie jo.nuła sarakahodka. Vypicie tam za majo zdaroŭje. M.»

Potym kožnyja narodziny my ličyli čas da jaho 70-hodździa, jakoje my źbiralisia adśviatkavać u adnym z šykoŭnych hatelaŭ u Varmii i Mazurach. Piać zorak, u skandynaŭskim styli. Takaja ŭ jaho była ideja, kali ja jamu raskazała pra hetaje miesca.

Heta mieła być impreza ź Mironam, i ŭ marskim styli. Sa Ščecina my b pryciahnuli arkiestr marskich vaŭkoŭ i ź Biełarusi siabroŭ, kab śpiavać šanty, chacia jany najlepiej hučać na poŭnym mory, kali sonca sychodzić za dalahlad i ty viedaješ, što na nastupny dzień jano znoŭ ustanie.

* * *

Iałanta (Jola) Kiljan — kuratarka polska-biełaruskich kulturnickich prajektaŭ, pierakładčyca. Žyvie ŭ Poznani.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?