«Adno skažu, što heta byŭ nielehalny šlach. Časam było navat strašna, davodziłasia kanśpiravacca. Ale bajaŭsia nia stolki za siabie, kolki za tych ludziej, jakija nam dapamahali i zastalisia na radzimie. Kab im nie pahoršyć stanovišča, pra detali pramaŭču».

Dzianis i Vital padali zajavy na časovy pobyt, čakajuć adkazu.

U Biełarusi na Dzianisa Ŭrbanoviča jak na lidera «Maładoha frontu» byli składzienyja dziasiatki pratakołaŭ, ahułam jon adbyŭ za kratami bolš za 200 dzion. Najbolš — za abaronu Kurapataŭ, ale niekalki apošnich aryštaŭ — za padziei paśla vybaraŭ. Dzianis kaža, što moh jašče tryvać i aryšty, i ździeki ŭ kamerach na Akreścina, ale apošniaje zatrymańnie ŭ Mazyry pakazała, što dalej havorka budzie nie pra sodni, a pra hady za kratami.

«Kali raniej byli tolki «administratyŭki», dyk u žniŭni abviaścili pra zaviadzieńnie kryminalnaj spravy pa 342 artykule (Arhanizacyja ci ŭdzieł u dziejańniach, jakija hruba parušajuć hramadzki paradak. — RS). Nas ź Vitalikam zatrymali spačatku ŭ Naroŭli. Potym vypuścili, ale praź dzień zatrymali ŭžo ŭ Mazyry. Nibyta my tam 10 žniŭnia minułaha hodu, na nastupny dzień paśla vybaraŭ, niešta zładzili. Ale heta łuchta. Vital u tyja dni siadzieŭ pad aryštam, a ja byŭ u Miensku. U vyniku praz 3 dni mazyrskija milicyjanty nas adpuścili pad padpisku pra niavyjezd z krainy, ale damoŭ my ŭžo nie viarnulisia. Viedaju, što da majho baćki na Łahojščynie prychodzili, mianie šukali, da siastry prychodzili. Vitalika taksama šukali. Nu i voś — ciapier my tut».

«Baćka jašče nia viedaje, što ja za miažoj»

Baćku Dzianisa Ŭrbanoviča 74 hady, jon užo daŭno na pensii. U vioscy biez haspadarki nie pražyvieš: kury, sad, aharod. Tamu Dzianis pieražyvaje, što ciapier nia maje mahčymaści dapamahać.

«Šmat viedaju tych, chto źjechaŭ z dumkaj, što voś-voś vierniecca, litaralna ŭviesnu, ale atrymałasia inakš. I pakul kanca emihracyi nia bačna. Raźličvaju na hod rasstańnia, ale moža być i bolš. Baćka jašče nia viedaje, što ja ŭžo za miažoj. Dniami pasprabuju niejak źviazacca, ale heta składana, bo jon žyvie ŭ vioscy. A pryjechać, kab raźvitacca, ja nie advažyŭsia. Chutčej za ŭsio, za chataj sačyli», — miarkuje aktyvist.

Dzianis sa šmatdzietnaj siamji, pra jakuju raskazvaje ź luboŭju i z prychavanym bolem adnačasova:

«Moj baćka, Iosif Iosifavič, raniej byŭ pradprymalnikam, zajmaŭsia prodažam miasa, pavažany na vioscy čałaviek. Ale ŭžo daŭno na pensii. Nas u jaho čaćviora, i jon usich dziaciej vyhadavaŭ sam, bo jak mnie było 7 hod, maci nas kinuła. Ja ŭ jaho starejšy syn, jašče jość dva syny i dačka. My vielmi družnyja i blizkija pa pohladach».

Kali Dzianis adbyvaŭ aryšty, niekalki razoŭ jaho mocna źbivali. Heta adbiłasia na zdaroŭi.

«Mnie baćka kaliści kazaŭ, što jak pojdzieš u apazycyju, dyk rychtujsia da turmy i taho, što ŭsio žyćcio potym budzieš lačycca. Vidać, da taho idzie sapraŭdy», — uśmichajecca Dzianis Urbanovič. Ale dadaje, što narakać jamu na los nie davodzicca, bo ŭ inšych, jak, naprykład, u Mikoły Statkieviča, častka žyćcia za kratami vymiarajecca hadami. Ale jany trymajucca, nie zdajucca.

«Chodzim pa vulicach niašmat, tolki pa spravach»

U Kijevie Dzianis pakul pryhladajecca da novych realijaŭ, navat pa vulicach, jak kaža, hulaje niašmat i z ahladkaj. «Bo tut jość inšaja niebiaśpieka, pra jakuju siabry papiaredžvajuć. Što siarod uciekačoŭ-biełarusaŭ mohuć być «ahienty» ad łukašenkaŭskich specsłužbaŭ, tamu aściarožnaści ŭsio ž nie hublajem».

Časta razmaŭlaje z ukraincami. Čym najčaściej cikaviacca ŭkrainskija surazmoŭcy?

«Što ŭ nas adbyvajecca, za što zatrymlivajuć ludziej, za što sadžajuć na terminy. Žachajucca paradkami, jakija ŭvioŭ Łukašenka. U im rasčaravalisia, užo nie sustrakaŭ takich, chto nazyvaje jaho «baćkam». Navat abmiarkoŭvajuć, što jon nia suprać prychapić kavałak Ukrainy. Ale najbolš ździŭlajucca ciarplivaści biełarusaŭ. Pra siabie kažuć, što jany b takoha nia vytrymali».

Pavodle Dzianisa, u jaho nia raz užo pytalisia, jak biełarusy źbirajucca dalej damahacca pieramohi. «I padvodzili vysnovu, što sami vinavatyja, bo zhubili movu», — zhadvaje Dzianis i pryznajecca, što ad pačutaha nie raz adčuvaŭ soram, ale nie piarečyŭ, bo heta praŭda.

«Ukrainiec u bary sa mnoj zahavaryŭ pa-biełarusku. Skazaŭ, što admysłova vyvučyŭ niekalki słovaŭ, bo biełarusy da jaho prychodziać jak klijenty. A my sami? Siarod uciekačoŭ-biełarusaŭ, z kim kantaktavaŭ, moža dva-try razmaŭlajuć pa-biełarusku. Heta ž soram! Našy ludzi chutčej ukrainskuju tut vyvučać, čym na svajoj zahavorać».

«Mahčyma, pajdu na budoŭlu»

U Biełarusi Dzianis Urbanovič pracavaŭ budaŭnikom, źbiraŭsia aformić indyvidualnaje pradprymalnictva, kab zaniacca ramontam kvater, ale z pryčyny burnych letašnich padziej hetuju maru daviałosia adkłaści. Ciapier nie vyklučaje, što va Ŭkrainie vierniecca da pracy budaŭnika, a jašče źbirajecca dałučycca da dziejnaści pravaabaroncaŭ, jakija apiakujucca ŭciekačami-biełarusami.

Siabra Dzianisa Vital Tryhubaŭ pavodle prafesii palitolah, skončyŭ u Miensku Instytut parlamentaryzmu i pradprymalnictva, ale pracavać pavodle atrymanaha dyplomu nie daviałosia. «Užo prachodziŭ u haradzkoj administracyi hutarku, jak pryjšli «ludzi ŭ formie» i skazali čynoŭnikam: «Kaho vy bieracie na pracu? Jon ža ŭ apazycyi», — zhadvaje Vital padziei 2016 hodu.

«Mahu pasprabavać siabie ŭ handli, na budoŭli, dy dzie zaŭhodna. Pačynajem novuju staronku žyćcia», — kaža pra budučyniu Vital Tryhubaŭ.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?