Paet i lider hramadzianskaj kampanii «Havary praŭdu» Uładzimir Niaklajeŭ raspavioŭ, jak byŭ adnym z samych bahatych ludziej u Minsku i jakoha Alaksandra Łukašenku jon viedaje.
«Ja byŭ biełaruskim savieckim paetam»

— Na XXVI źjeździe KPSS u 1981 hodzie vy, łaŭreat premii Leninskaha kamsamoła, čytali svaje vieršy. Vidavočna, pačatak karjery staŭsia davoli paśpiachovym, kali davieryli vitać partyjny źjezd ad imia ŭsioj savieckaj moładzi. A samomu vitać chaciełasia? Jak stavilisia da hetaha? Byŭ niejki nadłom u dušy, ci vy ŭsprymali ŭsio spakojna: maŭlaŭ, jość nieabchodnaść, praca, a jość tvorčaść, i heta całkam asobnyja, nie źviazanyja rečy?

— Kali b nadta mnie hetaha chaciełasia, ja b moh rabić toje samaje i ciapier. Napieradzie ŭ nas Usiebiełaruski Schod — čym nie partyjny ź‘iezd? Pišy, vitaj…

«Płyvi, strana, epochi ledokoł! Źvieni v ciechach! Šumi v polach biez kraja!..« — čytaŭ ja na źjeździe. I mnie nie zdavałasia, što ja rablu niešta takoje, paśla čaho treba stralacca. Kali tabie prapanavany niejkija ŭmovy hulni, dyk ty ich ci prymaješ, ci nie. Ja byŭ biełaruskim savieckim paetam — i nie pryniać ich nie byŭ hatovy.

Zrešty, davoli padrabiazna ja napisaŭ pra ŭsio heta ŭ ese «Sproba aŭtabijahrafii», nadrukavanym u knizie «Vybranaje», jakaja vyjšła ŭ hetym hodzie ŭ vydaviectvie «Knihazbor». Kaho cikavić — kali łaska.

— Kali ja spytaŭsia ŭ Hienadzia Buraŭkina, «ci žyŭ jon u saviecki čas z dušeŭnym razłomam, ci było adčuvańnie niejkaj unutranaj dramy», to Hienadź Mikałajevič davoli adnaznačna adkazaŭ: «Ščyra skažu: adčuvańnia dramy i trahiedyi nie mieŭ». Jak vy acenicie svajo staŭleńnie da savieckaj rečaisnaści — ci była heta dula ŭ kišeni, ci heta było śviadomaje prystasavanstva?

— Mahu padpisacca pad słovami Buraŭkina: adčuvańnia dramy i trahiedyi nie mieŭ. I nie trymaŭ duli ŭ kišeni, i nie dumaŭ pra śviadomaje prystasavanstva. Jak zusim nie dumała pra heta pieravažnaja bolšaść ludziej, jakija prosta žyli tym žyćciom u tym časie.

Ja nie byŭ dysidentam. Choć junactva majo prypała na apošnija hady chruščoŭskaj adlihi, i ja byŭ blizki da asiarodku Kima Chadziejeva — ci nie adzinaha na ŭsiu Biełaruś sapraŭdnaha dysidenta.

Hety asiarodak staŭsia antysavieckaj, jak jaho nazvali ŭ KHB, hrupoŭkaj Chadziejeva, ale ja nie staŭ praz toje antysavietčykam. My čytali zabaronienuju litaraturu — Achmatavu, Sałžanicyna, Pastarnaka, my ramantyčna hulali ŭ hulniu pad nazvaj «adliha», ale mnie nie ŭjaŭlałasia mahčymym razburyć sistemu, zrušyć padmurak, na jakim jana stajała.

Mnie nie padabalisia asobnyja prajavy toj sistemy, nie padabalisia asobnyja ludzi, jaje pradstaŭniki, nie padabalisia asobnyja rašeńni, jakija prymalisia. Tamu ja ličyŭ patrebnym rabić tak, kab źmianšać admoŭnyja nastupstvy hetych rašeńniaŭ. Rabić toje samaje, što rabiŭ Hienadź Buraŭkin, jaki, pracujučy kiraŭnikom telebačańnia, imknuŭsia pieratvaryć jaho ŭ biełaruskaje.

I ja, pracujučy hałoŭnym redaktaram dźviuchmoŭnaha časopisa «Rodnik», pieratvaryŭ jaho ŭ całkam biełaruskamoŭny časopis «Krynica». Dajcie viery, što i Buraŭkinu, i mnie dałosia jano nie prosta.

— Kali novaje pakaleńnie časam zanadta trahična havoryć pra siońniašniuju ŭładu, jakaja trymajecca ŭžo 16 hadoŭ, to mižvoli ŭzhadvajecca saviecki čas. Było adčuvańnie, što heta naviečna, ci było spadziavańnie, što heta moža źmianicca jašče pry vašym žyćci?

— Viečny tolki Boh. Ale taho, što savieckaja ŭłada moža doŭžycca da kanca tvajho žyćcia, nichto nie vyklučaŭ.

Adnak — z tvaim žyćciom nie skančajecca ŭsio astatniaje. I my, jak mahli, jak dazvalali ŭmovy, pracavali na toje, što nie skončycca pa-za našym žyćciom — litaratura, kultura, spadčyna, Biełaruś.

Čamu my stavilisia da toj ułady tak, jak stavilisia? Całkam jaje nie adprečvajučy? Usio vielmi prosta: inšaj ułady, inšych umovaŭ žyćcia my nie viedali.

Maja maci pytała: «Što ty, synok, narakaješ na ŭładu savieckuju? Ty b pahladzieŭ, što raniej było. Kali mianie za bydła ličyli. Ja chacieła chadzić u škołu, a mnie kazali: u chleŭ idzi!.."

Darečy, kali niechta davodzić, što bolšaść ludziej niezadavolenaja siońniašniaj uładaj, dyk heta niapraŭda. Mnohija zadavolenyja. A čamu? Bo ničoha lepšaha nie bačyli.

Savieckaje žyćcio było nie lepšym, a inšaje — nieviadomym. Za 15 apošnich hadoŭ tolki 9% nasielnictva Biełarusi źjeździła za miažu! I jak, što i z čym jany mohuć paraŭnoŭvać? Ni z čym i ničoha. Tamu i rady «čarcy dy škvarcy».

Mnie kazali: «Ty durny? Što ty robiš? Siońnia nichto ničoha nie viartaje!»

— U kancy 80-ch vy kinulisia ŭ tvorča-kamiercyjnuju dziejnaść. Heta było cikava, ci prosta źjaviłasia mahčymaść zarablać hrošy?

— Toj čas vykinuŭ na pavierchniu ludziej, jakija chutka zrazumieli, što nichto ŭ hetaj krainie ŭžo ničoha nie kantraluje i rabić možna ŭsio. U mianie takoha adčuvańnia nie było. Ja dumaŭ: «Niachaj usio razvalvajecca, ale ty ŭ samim sabie razvału dapuścić nie možaš. I nie možaš dziejničać nie pa zakonach, choć ich nibyta ŭžo j niama».

Da prykładu, ja braŭ kredyty — i viartaŭ ich. Usio da apošniaj kapiejki. Mnie kazali: «Ty durny? Što ty robiš? Siońnia nichto ničoha nie viartaje!.." Tym nie mienš, navat pry takich «durnych» pavodzinach my (ja kažu my, bo byŭ nie adzin) stali ŭ toj čas ci nie samymi bahatymi ludźmi ŭ Minsku.

Nie stanu kazać, što hrošy zaminali mnie žyć. Być bahatym — niakiepska. Ale ŭsio heta było vypadkovym. Sapraŭdy durnym, nie maim. I ŭsio jano jak pryjšło — tak i źnikła.

Nie pomniu, kab ja byŭ ščaślivy praz toje, što ŭ mianie ŭ kišeniach bolš hrošaj, čym u inšaha. I ja zajzdrošču tym, chto praz hrošy maje ščaście. I ničoha jamu bolš nie treba, bo ŭsio, jak jon ličyć, u jaho jość. I nie dumaje jon, što treba budzie addavać niejkija kredyty. Ale viartać ich — rana ci pozna — daviadziecca.

Nie adčuvaŭ ja asablivaha ščaścia i ad ułady. Ad toj, va ŭsiakim razie, jakuju mieŭ.

Maim losam, maim žyćciom, maim pryznačeńniem ad pačatku była litaratura. Toje, dzie ja sam sabie i bahaciej, i vaładar. I tolki toj, chto ŭźlataŭ u kosmas, adkul dyktujucca teksty, zdolny zrazumieć asałodu, jakuju daje tvorčaść. Heta nie paraŭnać ni z tym, što dajuć hrošy, ni z tym, što maješ ad ułady. Bo heta daje Boh.

— Pačakajcie, ja nie mahu nie adreahavać. Vy kažacie, što ani hrošy, ani ŭłada nie prynieśli vialikaha zadavalnieńnia. Ale heta kaža nie samotnik, što žyvie na leciščy, a lider hučnaj hramadzianskaj kampanii «Havary praŭdu». Ci niama tut peŭnaha paradoksa?

— Nijakich paradoksaŭ. U čałavieku, jak chrybiet, jość niešta, što ź jaho nie vydrać. Heta mohuć być jak pryncypy, hetak i zvyčki. Ci ŭjaŭleńni pra toje, jak jamu — u adroźnieńnie ad inšych — žyć. I ŭva mnie takoje jość.

Skažam, ad niečaha ja nie mahu admovicca, bo liču (moža być, pamyłkova), što tak, jak heta zrablu ja — nie zrobić nichto. Mienavita heta, a nie štości inšaje, stała pryčynaj i matyvacyjaj majho ŭdziełu ŭ kampanii «Havary praŭdu».

Ja razumieju, što za praŭdu atrymaju ad ułady pa poŭnaj. Režym nie spynicca ni pierad čym, kab zastacca pry ŭładzie. I prymajučy rašeńnie, pačynajučy kampaniju, ja sam u siabie — voś jak vy ŭ mianie zaraz — pytaŭsia: «Ty chiba nie navučany horkim vopytam?» Ale…

— Jość takoje słova — «treba»?

— Pa sutnaści, tak. I jašče jość dva składniki, ci dźvie dušy, jakimi ja žyvy: duša baćki i duša maci. Kali maci — heta paezija (dabrynia, usiodaravańnie), dyk baćka — siła i vola. Surovaja proza. I ŭ pikavyja momanty žyćcia vyjaŭlajecca mienavita charaktar baćki. Biez hetaha ja byŭ by nie tym, kim ja jość. Inšym čałaviekam.

«Ty prosta budź pry mnie — i tabie bolš nikim nie treba być»

— Niekalki słoŭ nakont taho, jak vy byli navučany horkim vopytam adnosin z uładaj… Nahadajem čytačam, što ŭ 1998 hodzie vy atrymali Dziaržaŭnuju premiju i stali staršynioj Sajuza piśmieńnikaŭ, pasprabavaŭšy znajści ahulnuju movu z Łukašenkam. Jak siońnia hladzicie na tyja svaje pachody va ŭładu, ci varta było heta rabić?

— Kali z usiaho taho, što ja rabiŭ naprykancy 90-ch, nie atrymałasia čakanaha vyniku, šmat chto pačaŭ kivać mnie: «Nu voś, my ž kazali». A što kazali?..

Na radzie Sajuza piśmieńnikaŭ vyrašyli, što ja pavinien znajści niejkija šlachi da ŭłady, kab damovicca pra vyrašeńnie prablem nacyjanalnaj movy i kultury. Tak što heta było nie majo asabistaje rašeńnie, dakładniej, nie tolki majo — i nie fakt, što ŭsie zahadzia viedali, što ničoha z hetaha nie atrymajecca.

Napačatku jakraz usio atrymlivałasia. Sa mnoj hulali ŭ paddaŭki, kivali hałavoj. Patrabavaŭsia niejki čas, kab pierakanacca, što heta hulnia. Ja atrymaŭ prapanovu iści va ŭładu: «U ciabie buduć hrošy, pasada, i ŭsie, chto zaraz na ciabie haŭkaje, buduć lizać tabie adno miesca».

— A jakaja pasada prapanoŭvałasia?

— Kankretnaja nie abhavorvałasia. Ale byŭ, tak by mović, i biespasadny varyjant: «Ty prosta budź pry mnie — i tabie bolš nikim nie treba być».

Darečy, tak pa sutnaści i było: ja nie zajmaŭ nijakaj dziaržaŭnaj pasady, ale peŭny čas pierada mnoj adčynialisia dźviery lubych dziaržaŭnych kabinietaŭ. Biaskonca takaja hulnia nie mahła ciahnucca — i mianie pastavili prad vybaram: «Albo — albo!»

Tady ŭsio i skončyłasia. Adnak heta było paśla, a nie da taho. Ja jakraz z tych ludziej, jakija isnujučyja mahčymaści starajucca skarystoŭvać da kanca, jakimi b jany nievierahodnymi ni vyhladali.

Na siońnia ŭ mianie niama nijakaj asabistaj nianaviści da Łukašenki, žadańnia jamu adpomścić. Jak u tych, chto byŭ niekali im pakryŭdžany. Pomsta — nie toj ruchavik, jaki moža pryvieści da pazityŭnaj mety.

Łukašenka, jak mucha ŭ varienni, zaviaz u časie, jaki praminuŭ. Zacukryŭsia. Tam ža zastalisia ŭsie jahonyja hulni, jakija źviazali jaho pa rukach i nahach. Jon niazdolny da niejkich unutranych zruchaŭ, źmienaŭ, a značyć, nie zdolny na istotnyja źmieny ŭ dziaržavie.

— Vy pierakananyja, što jon vyčarpaŭ svoj palityčny patencyjał?

— Tak, całkam. U čym zaklučałasia ŭsia jahonaja palityka? U tym, što vykazana ŭ prymaŭcy: «Chitraje cialatka smokča dźvie matki».

Ale praź niejki čas navat karova moža spytacca: «A čaho heta ja karmlu nie svajho? Dy jašče bryklivaha…» Voś jana tak spytałasia — i skončyłasia ŭsia «chitraja» palityka.

«Toje, što ja rablu ŭ kampanii „Havary praŭdu“, vielmi padobnaje na tvorčaść»

— Tady i mnie dazvolcie spytacca…. Kali asabistych pryčyn zmahacca z Łukašenkam niama i asablivaj asałody ad ułady taksama nie atrymlivajecie, dyk što pryviało ŭ kampaniju «Havary praŭdu»?

— Toje samaje, što i ŭ litaraturu. Praha stvarać. A tut jašče dadałosia žadańnie realizavać siabie nie tolki ŭ słovach, ale i ŭ dziejańniach.

Toje, što ja rablu ŭ kampanii «Havary praŭdu», vielmi padobnaje na tvorčaść. Možna prydumać kampaniju na papiery, a možna stvaryć jaje ŭ realnaści. Nie vyvieści niejkich hierojaŭ, piersanažaŭ u niejkim tvory, a realna pavieści za saboj realnych ludziej.

— U tvorčaści ŭsio zaležyć tolki ad vas, a tut, u palitycy, šmat faktaraŭ, na jakija nie možacie paŭpłyvać…

— Dyk u tym i dadatkovy stymuł. Bo tam ty pieraadolvaješ tolki samoha siabie, a tut jašče i čužuju volu, čužy supraciŭ.

Heta vielmi cikavy zaniatak: pieraadoleńnie. Ja da hetaha pryvučany, ja stajaŭ ci ni na ŭsich hałoŭnych scenach SSSR i Biełarusi. I redka nie ŭdavałasia mnie zavałodać jakoj-niebudź załaj. Chiba što hłuchaniamoj… A zavałodaŭšy, ja adčuvaŭ radaść, blizkuju da tvorčaj.

Z kampanijaj «Havary praŭdu» realizuju svoj realny scenar u realnym časie. Ja baču ŭ hetym scenary mahčymaść źmianić situacyju ŭ Biełarusi. Mienavita praz heta, a nie praź niejkija mifičnyja hrošy, jakija mnie Pucin ź Miadźviedzievym płaciać, ja rablu toje, što rablu.

Darečy, kali Łukašenka, jak jon śćviardžaje, z Pucinym i Miadźviedzievym siabruje, dyk chaj by naŭprost daznaŭsia ŭ siabroŭ: płaciać jany mnie, ci nie? I ź niekatorymi apazicyjnymi tavaryšami hetaj infarmacyjaj chaj by padzialiŭsia. A to nakinulisia chieŭraj: toj z aryštami i pieratrusami, a tyja — ź plotkami i paklopami…

— Kažučy heta, što majecie na ŭvazie?

— Pakul što tolki toje, što skazaŭ.

— Tady ŭ praciah pytańnie… Jak adnosiciesia da zakidaŭ adnosna taho, što kampanija «Havary praŭdu» — prydumka śpiecsłužbaŭ? U pryvatnaści, da niadaŭniaha artykuła Zianona Paźniaka?

— Roŭna. Fantazii Zianona Stanisłavaviča (jakija palahajuć na tym, byccam, ja nie viedaju, što rablu, i tym samym spryjaju Łukašenku, jaki, u svaju čarhu, ličyć mianie ahientam Kramla) nie mohuć admianić taho, što realna zroblena Paźniakom i na čym palahaje maja da jaho pavaha. Niaźmiennaja.

Ja viedaju, što takoje emihracyja… Pa pieršym časie nie zmaŭkaje telefon, paštovaja skrynka zavalena listami, nie začyniajucca dźviery za haściami, a potym naŭkoł cišej i cišej, puściej i puściej — da źniknieńnia… I ŭźnikaje kryŭda, adčuvańnie, što ty adzin tut zmahaješsia, za ŭsich pakutuješ, a jany ŭsie tam prystasavalisia, pryhrelisia, pradalisia!

Tak jano ci nie tak — jak pierakanacca?..

Viartacca.

«Pajści z ułady? Na heta Łukašenka nie zaprahramavany»

— Nie tolki Paźniak, šmat chto ličyć, što vas, takuju jarkuju asobu, viadomaha paeta, mohuć vykarystoŭvać jak tvar hetaj kampanii, a potym u patrebny momant vyskačyć niejki palityk, na jakoha hetaja raskručanaja kampanija i budzie pracavać. Što na heta skažacie?

— Chto, skažycie, vyskačyć? Chto i adkul, kali ŭžo ŭsie adusiul pavyskokvali…

Paŭtaraju toje, što sto razoŭ kazaŭ: kampanija adrazu, ad pačatku, zadumvałasia jak ludskaja. Maralnaja. Čamuści hramadstva ci nie choča, ci nie zdolnaje ŭ varunkach biaskoncaha padmanu pavieryć, što mohuć być ludzi, jakija ličać maral i sumleńnie najpieršymi čałaviečymi kaštoŭnaściami.

Chacia jakraz za heta zmahalisia našy papiaredniki. Vasil Bykaŭ, Aleś Adamovič… Chiba darma zmahalisia? Ja liču: nie darma. Kampanija «Havary praŭdu» — adzin z vynikaŭ hetaha zmahańnia i jahony praciah.

— Ja mahu patłumačyć, čamu ludzi skieptyčna staviacca da taho, što «Havary praŭdu» — čysta maralnaja akcyja. Źjaviłasia jana ŭ pieradvybarčy hod, na jaje pracavali palityčnyja aktyvisty isnujučych struktur… Zhadziciesia, byli padstavy padazravać tut palityku?

— Dyk voś usie, chto tak dumaŭ, kazaŭ, razam z uładaj i naradzili ŭžo niešta novaje. Ciapier, paśla taho, što adbyłosia, paśla aryštaŭ i pieratrusaŭ vidavočna, što kampanija budzie ŭdzielničać u palityčnym pracesie.

— I kaho vy hatovy padtrymać?

— Najpierš — adzinstva ŭsich demakratyčnych sił. Heta nie toje samaje, što adziny kandydat, ale my hatovy padtrymać i adzinaha kandydata. Kali ž jaho nie vyznačać, budziem vyłučać svajho.

— Vy addaście svoj resurs, niezaležna ad taho, jakoje proźvišča budzie nazvana?

— Nie. Kali addadzim aby-kamu, dyk Pucin ź Miadźviedzievym mohuć nas nie zrazumieć…

Viedajecie, Vital, jość hulnia ŭ palityku — i jość palityka. I jana — nie hulnia, a palityka — heta najpierš adkaznaść. Za ŭsich i ŭsio, chto i što za taboj staić. Mienavita hetym ty zmušany kiravacca, jakim by volnym ni zdavaŭsia samomu sabie ŭ svaich słovach i dziejańniach.

Jość łohika raźvićcia padziej — i kožny papiaredni krok vymahaje kroku nastupnaha. Šlachu, jaki nakanavana prajści da kanca. I my jaho projdziem, čaho b heta nam ni kaštavała.

Choć naohuł, kab zachavać resursy i ludziej, było b za lepšaje pryniać inšaje rašeńnie. Tym bolš, što resursy nam dadzieny mienavita pad hramadzianskuju kampaniju.

Ź ludźmi, jakija vyrašyli nam dapamahčy, my damovilisia, što kampanija «Havary praŭdu» budzie doŭžycca i paśla vybaraŭ. Navat kali pieramoža naš kandydat, adrazu praŭdy nie stanie dastatkova, a mana nie schavajecca ŭ nory.

— Vy byli asabista znajomyja z Łukašenkam, možacie rabić peŭnyja vysnovy pra jahonuju asobu. Ci moža jon sam sastupić uładu?

— Mierkavańni niekatorych palitołahaŭ nakont taho, što Łukašenka admovicca ad udziełu ŭ vybarach, bo jon stamiŭsia, i paśla naradžeńnia małodšaha syna moža sabie dazvolić pajści z ułady — biezpadstaŭnyja. Nie moža jon sabie takoje dazvolić! Praz sutnaść svaju, praz pryrodu. Praz prahu ŭłady, na admovu ad jakoj dziela budučyni Biełarusi hety čałaviek nie zaprahramavany.

Miž inšym, da jakoj budučyni jon viadzie Biełaruś, krasamoŭna pakazała hałasavańnie na apošnim konkursie Jeŭrabačańnia. Jano było zusim nie muzyčnym (našy dziaŭčaty z chłopcami nie tak kiepska śpiavali), a demanstratyŭna palityčnym. Jak na Zachadzie, tak i na Ŭschodzie. Nas «prakinuli» nie tolki niemcy z francuzami, ale i ruskija z ukraincami — kali takoje było?

My blizkija da poŭnaj izalacyi ŭ centry Jeŭropy, da nacyjanalnaha soramu — i pry Łukašenku situacyja nie źmienicca. Nie moža źmianicca, bo jon sam «niaźmienny».

Tamu niaźmienna, jak zaŭsiody, praz kalena łamajučy ŭsio i usich, praviadzie čarhovuju prezidenckuju kampaniju. Ale jakoj «elehantnaj» ni była b jahonaja «pieramoha», kolki jon sam sabie — choć 99,9% — ni zahadaje namalavać hałasoŭ na vybarach, my budziem dakładna viedać, jak nasamreč prahałasavała Biełaruś: za «stabilnaść» ci za pieramieny. Ad kolkaści ludziej, jakija prahałasujuć za pieramieny, i budzie zaležyć maralnaje prava adzinaha (ci nie adzinaha) kandydata rabić tyja ci inšyja kroki.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?