Źmicier Vajciuškievič — pra žonku, dziaciej dy ŭłasny chutar Vajciuški FOTY 29

Aŭtar: Natalla Tur, fota Nastaśsi Roŭdy

«Ja za što ni vaźmusia, usio vychodzić pryhoža!» — śmiajecca Źmicier. My ŭ hetym pierakanalisia, kali jon — šoŭmen, čałaviek-fiejervierk, zorka — sustreŭ nas na leciščy ŭ Astrašyckim Haradku ŭ pracoŭnaj adziežy, bo da hetaha skasiŭ 25 sotak travy. A potym uziaŭsia raspalvać vohnišča dy smažyć šašłyki, nie zabyvajučy papraŭlać svaje šlachietnyja vusy i svoječasova pieravaročvać miasa.

Pra sceničny vobraz i ružovuju cišotku

Pakul toje dy hetaje, Źmicier źmianiŭ «rabočy» brutalny ŭbor na «vychadny», toj, što dla haściej.

«Znajomaja dziaŭčyna niejak mnie napisała: «Vajciuškievič, kolki možna vystupać u adnoj i toj ža ružovaj cišotcy?»

Ja padumaŭ: i praŭda, na biełaruskaj scenie elehantnych ludziej niama. Pry ŭsioj pavazie da artystaŭ, paetaŭ, nie mnohija zadumvajucca nad tym, jak vyhladajuć na scenie. U mianie taksama byŭ taki pieryjad, kali vychodziŭ jak jość: rok-n-roł, usie spravy. Maŭlaŭ, ja śpiavaju pieśni — voś i radujciesia. A ciapier — nie. Usio ž scena patrabuje inšych uboraŭ. Darečy, praz heta i staŭ chadzić šmat, i viačeraju nie tak ščylna, bo nie ŭsie štany i kamizelki, jakija padabajucca, zmoh zašpilić».

Choć časam Źmicier admaŭlaje sabie ŭ prysmakach, hatavać jon lubić.

«Kuchnia mianie natchniaje. Nie tak daŭno sprabavaŭ rabić ryzota. Boršč — naohuł firmovaja strava. Ukraincy kazali, što jon smačniejšy, čym u ich».

Ale dziela spraviadlivaści treba zaznačyć, što pakul Źmicier machaŭ nad vohniščam kardonkaj, harodninu na stoł narazała žonka śpievaka Halina.

Arkiestr-Hala

Halina ŭžo 12 hadoŭ kiruje choram «Kankordyja», što vykonvaje tvory sučasnych biełaruskich kampazitaraŭ. Taksama, jak i muž, šmat hastraluje sa svaim kalektyvam. Kali hastroli supadajuć, dzieci Haliny i Źmitra, Jazep i Stefa, jeździać razam z baćkami.

«Jany z nami vałendajucca ad naradžeńnia. My vielmi demakratyčnyja baćki, dzieciam šmat čaho dazvalajem».

Toje, što Źmicier i Halina nie chłusiać, kali raskazvajuć pra svaju demakratyčnaść, vidać i pa dziorzkim jarka-ružovym mieliravańni Jazepa.

«U škole, kaniečnie, afihieli, — kaža Źmicier. — Ale ja synu daviaraju, jon umieje siabie pavodzić. Nie vychodzić za miežy dazvolenaha, nie nachabny. Uładzimira Prakopaviča Niaklajeva, praŭda, časam kliča: «Niaklajeŭ». Pryjšłosia navat zrabić zaŭvahu».

«Kali dzieci naškodziać, to atrymlivajuć ad mianie, — dadaje Halina. — Źmicier — kłasny baćka. Jon ich vielmi adčuvaje, vielmi lubić. Čytaje im tolki pa-biełarusku. Na jakoj by movie ni prynieśli dzieci Źmitru knihu, jon z chodu pierakładaje na biełaruskuju», — raspaviadaje Halina.

Kałychanki, darečy, baćki-muzyki dzieciam nie śpiavali.

«Jazep nienavidzieŭ muzyku. Kali ja pačynała śpiavać, jon, pakul nie ŭmieŭ havaryć, prosta zakryvaŭ mnie rot. A potym tak i skazaŭ: «Nie śpiavaj».

Ciapier situacyja źmianiłasia: Jazep hraje na fartepijana, a Stefa prosta lubić pieśni baćki.

«Lubimaja ŭ ich — «Viadoma i debiłu». Choć pałovu słoŭ nie razumiejuć, ale rytm im padabajecca».

A voś u samoj Haliny samyja mocnyja ŭspaminy źviazanyja ź pieśniaj «Mora».

«Ja pad jaje naradžała Stefu. Źmicier prysutničaŭ na rodach i Jazepa, i Stefy. Viedajecie, kali tabie balić, ty kryčyš, ale ad svajho kryku pałochaješsia jašče bolš. I ja prasiła Źmitra śpiavać pamiž schopkami».

«Ja tut u prymakach»

Paznajomilisia Źmicier i Halina mienavita tut, u Astrašyckim Haradku, dzie my siońnia hatujem šašłyki.

«Pamidory ŭ šašłyku — heta tak niezvyčajna! Ja takoha raniej nie bačyŭ, ale jak da miesca pryjšłosia! Treba brać na ŭzbrajeńnie. Ja zvyčajna rablu prosty marynad: cybula, sol i pierac. A voś šašłyk «Susiedziaŭ» pryjemna ździviŭ. Zdavałasia b, vialikija kavałki miasa, a tak cudoŭna pramarynavalisia. Miasa sakavitaje i miakkaje», — dehustuje tolki što pryhatavany šašłyk Źmicier i viartajecca da temy znajomstva z žonkaj. Jon pryjechaŭ u hety dom razam ź siabrami, Halina prymała haściej.

«Nas pradstavili adno adnamu, — raspaviadaje Halina. — Usie tak zachoplena jaho vitali: «Heta ž Źmicier Vajciuškievič!» Ja tady sabie padumała: «Nu i što, što Źmicier Vajciuškievič? A ja — Halina Kazimiroŭskaja». U toj viečar Źmicier paklikaŭ mianie na svoj kancert».

Halina pryhadvaje, što Źmicier jak vykanaŭca skaryŭ jaje nie adrazu. U tuju pieršuju sustreču jana hladzieła na jaho jak prafiesijanał, a nie jak usie inšyja — užo stałyja prychilniki. Ale ad zaprašeńnia na kancert nie admoviłasia, i tam užo adčuła asablivy talent Vajciuškieviča.

«Jon ža, zaraza, abajalny! Jon śpiavaje, i zdajecca, što śpiavaje tolki tabie i hladzić tolki na ciabie. Treba skazać, što z publikaj jon pracuje šedeŭralna. Źmicier — zorka, i jon pavinien pra heta viedać», — uśmichajecca Halina i hladzić u bok muža.

Źmitra budučaja žonka skaryła svajoj asobaj, stryžniem. Heta toje, što ŭ pieršuju čarhu muzyka cenić u žančynie.

«Jakija jakaści mianie začapili? Rozum, samastojnaść, pryhažość. Paśla pačućcio raźvivałasia, kali ja bačyŭ, jakaja Halina maci, žonka. Vajciuškievič — heta ž žarść, śviata, padarunak (śmiajecca). I joj u hetym płanie treba pomnik stavić», — pryznajecca Źmicier.

Užo dzieviać hadoŭ jak Źmicier i Halina žyvuć u Astrašyckim Haradku, u tym samym miescy, dzie i paznajomilisia.

«Heta dom Halinych baćkoŭ, ja tut u prymakach. Choć starajusia i abkošvać tut usio i dahladać pa mahčymaści, ale radzima maja ŭsio ž u Vajciuškach», — kaža muzyka.

Vajciuški — ułasnaja płanieta Vajciuškieviča

Chutar Vajciuški, što na Niomanie, znachodzicca niedaloka ad Biarozaŭki, miesca, dzie Źmicier naradziŭsia.

«Nie tak daŭno my ładzili ŭ Vajciuškach plener skulptaraŭ, dzie hienijalny skulptar Andrej Varabjoŭ pradstaviŭ svaju pracu z kamianioŭ. Jon nazvaŭ jaje «Płanieta-radzima». Dla mianie heta i jość Vajciuški. Ciapier u mianie ŭ najbližejšych płanach abharadzić chutar, ale prazrystym płotam. Bo ciapier jak robicca? Usie imknucca adharadzicca mietałaprofilem. Ja z hetaj nahody sumna žartuju, što voś tak adharodzišsia trochmietrovym płotam, i nichto z susiedziaŭ nie pačuje, kali ciabie za im buduć rezać».

Na ščaście, u Vajciuškach cicha i spakojna. Navokał — pryhažeznyja biełaruskija krajavidy, niekranutaja pryroda, Nioman, pablizu navat susiedziaŭ niama. Chadzi, kaža haspadar, u čym chočaš:

«U nas lanivy markietynh, tamu navat u siezon siadziba nie zabitaja haściami. Heta i minus, i plus. Z adnaho boku, chočacca, kab my adbivalisia ad haściej. Z druhoha — da nas nie tak prosta dabracca, tamu amatary «adtapyrki» da nas nie dajazdžajuć».

Źmicier — haspadar haścinny. Choć i pryznajecca, što paśla taho, jak źjazdžaje čarhovy hość, uzdychaje z palohkaj. Adpačynak tych, chto da jaho pryjazdžaje, jon imkniecca zrabić maksimalna kamfortnym. Ale starajecca nie być naviaźlivym, nie nadakučvać i nie zaminać čužomu spakoju.

«U mianie byŭ vypadak, my z našym łaźnievym kłubam adznačali dzień narodzinaŭ Uładzimira Niaklajeva. Pieśni śpiavali, hutaryli. Ale haspadynia ahrasiadziby mierkavała, što nam sumna. Jana ŭsio prychodziła dy pytałasia: «Vam skučno? Nu ja žie vižu, čto vam skučno». Urešcie pryniesła skakałki dy pačała haniać darosłych mužykoŭ».

Łaźnievy kłub, pra jaki raskazvaje Źmicier, isnuje ŭžo 28 hadoŭ.

«Heta takaja mužčynskaja hulnia, u jakoj jość svoj prezident, svoj ministr finansaŭ. Raz na tydzień, u čaćvier, dziažurny pa kłubie zaprašaje ŭsich siabraŭ u łaźniu. Tam my hutarym, abmiarkoŭvajem roznaje. Kolki ludziej u svoj čas prajšło praz hety kłub! I artysty, i biznesoŭcy. Byŭ siabram kłuba i Dudaraŭ, i Davydźka. Łaźniu ja lublu, umieju i parycca, i paryć. Nie daj boh trapić pad moj vienik — dobra vam budzie!»

Epapieja ź pieraŭvasableńniem u Majakoŭskaha

Vosieńniu ŭ Źmitra Vajciuškieviča vychodziać až dva novyja albomy. Adzin — na vieršy Uładzimira Niaklajeva. Druhi — na vieršy Uładzimira Majakoŭskaha. Z vychadu pieršaha zbornika na jaho vieršy prajšło ŭžo 15 hod.

«Tady mnie vielmi chaciełasia zrabić hety zbornik pa Majakoŭskim. Mnie było cikava, bo ŭsie kazali, što heta składana».

Da vychadu alboma Źmicier padstryhsia «pad kalena», hetaksama, jak Majakoŭski na viadomym fotazdymku.

«Taksisty tady pytalisia takim charakternym sipłym hołasam: «Nu što, adkinuŭsia, staryčok?» — zhadvaje Vajciuškievič.

Da Majakoŭskaha ŭ Vajciuškieviča luboŭ asablivaja, voś i ciapier Źmicier praciahvaje adkryvać dla siabie ŭsio novyja baki tvorčaści paeta. Bačyć jon jaho adbitak i ŭ modnych siońnia rep-batłach.

«Majakoŭski ž, možna skazać, byŭ pačynalnikam hetaha žanru», — kaža Źmicier i cytuje list Majakoŭskaha da kachanki paeta Małčanava, jakuju toj kinuŭ. U novaj moładzievaj muzyčnaj kultury Vajciuškievič nie bačyć ničoha zahannaha. Sam jon, darečy, taksama niekali ŭdzielničaŭ u batle. Było heta ŭ Prazie, supierničaŭ sa Źmitrom lehiendarny vykanaŭca Jaramir Nahavica.

«Jon ža ŭ Prazie — kumir. Bilety na jaho kancerty raskuplajucca imhnienna. Dla mianie toj dośvied byŭ vielmi niaprosty. Jaho viedali ŭsie, mianie — nichto. My vykonvali pa čarzie pa dźvie pieśni, ale ja ŭvieś čas hladzieŭ na hadzińnik z dumkaj: chutčej by heta skončyłasia. A jano ŭsio ciahnułasia, ź bisami. Dzieści pad kaniec Nahavica ŭskliknuŭ: «A ciapier — eratyčnaja kampazicyja! Cikava, što vykanaje Źmicier». Ale ŭ mianie ŭ zapasie akurat była adna», — pryhadvaje muzyka.

U Biełarusi, miarkuje Źmicier, rep-batły naŭrad ci pryžyvucca:

«Pa-pieršaje, nie šmat ludziej zrazumiejuć biełaruski rep. Dy i intelihientnyja našy artysty, nie dazvolać jany siabie pavodzić na scenie, jak Hnojny».

«Ja byŭ advolny ŭ svaim vybary»

Vajciuškieviča nazyvajuć litaraturnym vykanaŭcam.

«Nu tak, ja adzin taki. Nie mahu skazać, kali pačałosia zachapleńnie litaraturaj, mahčyma, heta ad baćki, hieny. Raskazvajuć, što jon pračytaŭ usiu biblijateku škłozavodu «Nioman» u Biarozaŭcy».

Baćka Źmitra Vajciuškieviča trahična zahinuŭ, kali synu było ŭsiaho try z pałovaj hady.

«Mama była prostaj žančynaj, jana nie asabliva nadavała ŭvahu tamu, čym ja chaču zajmacca ŭ žyćci. Viedajecie, niekatoryja baćki kažuć, što spačatku advučysia na doktara, tady zajmajsia, čym chočaš. Ja ž byŭ volny ŭ vybary. Pajšoŭ u muzyčnuju vučelniu ŭ Lidu, paśla pierabraŭsia ŭ Minsk. Hraŭ u mietro, pradavaŭ kryštal na Kamaroŭcy. Adnojčy mianie navat zatrymała milicyja, kryštal kanfiskavali. Tak što ź biznesam nie zadałosia».

A potym zdaryŭsia losavyznačalny fiestyval «Maładziečna-1993».

«Heta było hłytkom śviežaha pavietra. Ściahi paŭsiul, Antonaŭ na kabryjalecie, Lika Jalinskaja, Jaša Navumienka, žyvy jašče. Da biełaruščyny ja pryjšoŭ akurat tady. Pačynajučy z falkłornych ekśpiedycyj, z pracy ŭ «Pałacy». U tyja časy «Naša Niva» čytałasia ŭ mietro ad pieršaj da apošniaj staronki».

Muzyka stała hałoŭnaj u žyćci Źmitra. Z muzykaj źviazanaja i jaho hałoŭnaja mara, meta na najbližejšyja dziesiacihodździ. 

«Meta pavinna być takoj, kab jaje było ciažka ažyćciavić. Ja chaču, kab u Biełarusi źjaviłasia takaja pieśnia, chaj sabie jana budzie i nie Vajciuškieviča, ale takaja, kab nas pa joj paznavali ŭ śviecie. Kab źjaviłasia takaja biełaruskaja «łambada» ci «makarena», — dzielicca Vajciuškievič. 

Ale heta hłabalnyja, fiłasofskija pytańni. A z najbližejšych metaŭ i maraŭ — prystroić troch maleniečkich kacianiat (nižej na fota akurat hetyja kamiački ščaścia) u dobryja ruki. 

Tamu kali chočacie zajmieć sabie puchnataha siabra, što pieršyja paŭtara miesiaca žyćcia pravioŭ ź siamjoj Vajciuškieviča, to pišycie Źmitru ŭ fejsbuku.

Ščyra dziakujem «Susiedziam» za smačny i sočny šašłyk, zamarynavany akurat pierad pachodam u hości da siamji Vajciuškievičaŭ. Za barbiekiu hutarycca lohka, pryjemna, dy hadziny pralatajuć zusim niezaŭvažna.

Na pravach rekłamy. UNP 101454161

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?